Powrót do przeszłości – rozmowy o secesji

Z Grzegorzem Sołtysiakiem spotkałem się po latach. Takie twierdzenie warte byłoby bliższego przedstawienia. Grzegorz rodowity poznaniak, z Jeżyc, starszy ode mnie o parę lat mieszkał ulicę dalej, w tym samym „fyrtlu” Jeżyc. Różnica wieku, raczej nie pozwalała na wspólne zabawy dzieciństwa. Być może spotkaliśmy się niejednokrotnie, nie przypuszczając, że połączy nas pasja historii, szczególnie tej obecnej w naszym życiu, jako lokatorów kamienic z okresu secesji. Mieszkanie w takich budynkach to przejęcie ducha stylu przemijającego czasu. Zaproszenie Grzegorza do Studia Browar Historia, to złożenie hołdu temu stylowi, jakże mało docenianemu w sztuce, ale także przedstawienie pasjonata i wielkiego miłośnika tegoż kierunku w sztuce. Programy ograniczone ramami czasowymi, pozwalają tylko na dotykanie niektórych aspektów secesji jako kierunku w sztuce, nie tylko w architekturze, ale także w innych dziedzinach, a co istotne dla każdego poznaniaka programy na żywo pokazują w tzw. „pigułce” tą formę secesji, umiejscowioną w Poznaniu. Rozmowa poza programem z Grzegorzem Sołtysiakiem o secesji, to wypełnienie tej luki, wręcz uzupełnienie wiedzy, tego kierunku w sposób popularny, zrozumiały dla każdego, żądnego takiej wiedzy.

Andrzej Goliński

Fot. Grzegorz Sołtysiak

Andrzej Goliński: – Pod koniec XIX wieku wielu twórców w sztuce, a także w architekturze odczuwało chęć odejścia od akademizmu, od historyzmu jako imitacji dawnych stylów rzymskich czy też greckich. Styl ten nazywany, w zależności od kraju: w Niemczech – styl młodzieżowy (Jugendstil), we Francji – nowa sztuka (Art. Nouveau ),  w Hiszpanii i Włoszech – modernismo w Polsce przyjął się jako secesja.

Grzegorz Sołtysiak: – Próba jednoznacznego zdefiniowania stylu zwanego „Secesją” wydaje się być z góry skazaną na niepowodzenie. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy leży fakt, ze ruch ten, przekształcony później w styl, zapoczątkowany został w zbliżonym czasie w różnych częściach Europy, trafiając nieomal natychmiast na gotowe zapotrzebowanie społeczne. Ruch ten w istocie był w swoim przekazie niezwykle nowatorski, był buntem przeciw naśladowaniu bez umiaru i bez końca stylów epok minionych oraz szukaniem form nowych, znacznie bardziej dopasowanych i odpowiadających rzeczywistości.

Andrzej Goliński: – Jak widać bunty w sztuce miały swoje oblicza. Secesja, jako nowinka przeobraża się w sztukę. Każda taka nowinka jednak czerpie wcześniejsze założenia, dodając nowe elementy w nowych kształtach.

Grzegorz Sołtysiak: – Secesja usiłowała połączyć wszystkie rodzaje sztuk plastycznych, architektury i inżynierii budowlanej, spajała je ze sobą a nawet więcej, dążyła do niemożliwego – zespolenia sztuk wizualnych z poezją. Próba tej syntezy dążyła do przepojenia pięknem życia codziennego, do nadania szlachetnych kształtów i kolorów przedmiotom powszechnego użytku, przekreślała lub odsuwała w nieskończoność granice między sztuką czystą a sztuką stosowaną.

Fot. Grzegorz Sołtysiak

Andrzej Goliński: – Powstanie takiego nowego nurtu, to wkroczenie na drogę upiększania każdej formy występującej w powszechnym życiu, czerpanie form dekoracyjnych ze świata zewnętrznego.

Grzegorz Sołtysiak: – Tak, można to przyjąć, że secesja pragnęła być czymś nowym i była tym czymś istotnie. To ona zwróciła uwagę na arabeski linearne, sylwety, akordy kolorystyczne niepodobne do tych jakie były przed nią. Miała tak odrębne oblicze, że większość dzieł tego okresu rozpoznaje się na pierwszy rzut oka. Artyści tego okresu posiedli sztukę wywoływania subtelnych efektów nastrojowych, z delikatnych harmonii bladych, wyciszonych niekiedy do maksimum tonów, niekiedy zaś zaskakując liniami krzywymi o niespokojnym, zagadkowym rytmie.

Fot. Grzegorz Sołtysiak

Andrzej Goliński: – Twórcy tego okresu także sięgali do wzorców nie tylko europejskich.

Grzegorz Sołtysiak: – Oczywiście, twórcy architektonicznych dzieł, sztuk pięknych, czy też użytkowych, podpatrując sztukę Dalekiego Wschodu odkryli dla Europy urok asymetrii i wymowę wielkich, pustych przestrzeni, jako plastycznych kontrapunktów i wartości samych w sobie. To ci właśnie artyści zagłębili się w poezję opalizujących szkieł i polew oraz dali wyraz zachwytowi nad pięknem i nieprzebraną różnorodnością kształtów świata organicznego.

Andrzej Goliński: – Secesja z reguły kojarzona jest z budownictwem, architekturą, ale jak wiemy rozszerzała się w różnych kierunkach, przykładów jest wiele, warto je przypomnieć i uwypuklić.

Grzegorz Sołtysiak: – Tak to też jest ważne stwierdzenie, secesja bezceremonialnie wkroczyła w rejony zarezerwowane jak dotąd dla innych dziedzin wiedzy ludzkiej. Przykładowo – rozszerzyła zakres stosowania konstrukcji szkieletowej w architekturze, wydobyła nowe wartości dekoracyjne i ekspresyjne z żelaza oraz z połączenia żelaza lub stali ze szkłem. Ożywiła nieomal wszystkie gałęzie zdobnictwa – ceramikę, szkło, metaloplastykę, tkactwo, introligatorstwo, jubilerstwo, a przede wszystkim drukarstwo. Secesja wskrzesiła szereg technik dawnych, zwłaszcza intarsję, inkrustację, witraż i mozaikę. Nie wynalazła wprawdzie ale udoskonaliła nowy, niezmiernie żywotny, agresywny i nowoczesny rodzaj grafiki – plakat.

Andrzej Goliński: – Jak wiemy, na przestrzeni dekad, secesja miała wpływ na dalsze kierunki we wszystkich dziedzinach. Nowe style wręcz kierowały się założeniami secesji, wykształcając nowe kierunki.

Grzegorz Sołtysiak: – Nowe wartości niesione przez secesję wydają się dziś być co najmniej skromnymi w porównaniu ze znacznie radykalniejszymi i donioślejszymi przewrotami artystycznymi wieku dwudziestego. Niewątpliwie przepaście dzielą umiarkowane deformacje sztuki secesyjnej od późniejszych zawirowań dadaizmu, ekspresjonizmu czy surrealizmu. Otchłanie myślenia separują płaskość grafiki i malarstwa secesyjnego od nowej konstrukcji kształtu i przestrzeni w kubizmie, od zachwytu dziełami otaczającej przyrody do bezosobowości sztuki bezprzedmiotowej, od igrania zmiennością form pozytywnych i negatywnych do rozszalałej wyobraźni nadrealistów, od asymetrycznego rozmieszczania portali i okien w elewacjach budowli secesyjnych do swobodnego grupowania brył w architekturze nowoczesnej.

Fot. Grzegorz Sołtysiak

Andrzej Goliński: – Ale, czy secesję należy marginalizować, nie doceniać jej założeń artystycznych?

Grzegorz Sołtysiak: – Pamiętać należy o tym, że to właśnie sztuka secesji, była najczęściej punktem wyjścia rozwiązań późniejszych, podstawą, z której jak z opoki startowały w przyszłość sztuki historycznie późniejsze, często odcinające się od niej. Można by rzec, że secesja, jak korzeń drzewa przekazała wartości odżywcze i twórcze, będące najlepszą pożywką dla nowego fermentu czy nawet nowego życia, w sferze rozwiązań politechnicznych, ideologicznych i artystycznych.

Andrzej Goliński: – Czyli można przyjąć, secesja ukierunkowana była na protest, na skostniałe, często powielane wcześniejsze dokonania, stworzone ludzką ręką.

Grzegorz Sołtysiak: – Celem secesji było odrodzenie sztuki, choć wydaje się, że nie udało jej się tego w sposób jednoznaczny dokonać. Załamała się pod naporem sprzeczności wewnętrznych i we współzawodnictwie z kierunkami, które w bardziej dostosowany do zasad epoki sposób, starały się sprostać wyzwaniom sztuki. Jednak jej rola w procesie kształtowania sztuki nowoczesnej nie może być niedoceniania. Dziś już nie budzi wątpliwości fakt, że była ona prekursorem i pionierem dążeń późniejszych, etapem czy nawet pomostem między historyzmem XIX-go a sztuką nowoczesną XX-go wieku.

Fot. Grzegorz Sołtysiak

 

Andrzej Goliński: – Mamy drugą połowę XIX wieku, świat przyspiesza. Po pierwszej fazie „rewolucji przemysłowej”, nadeszła druga faza rozwijająca naukę przyczyniającą się rozwoju technologicznego, do nowoczesnych rozwiązań technicznych.

Grzegorz Sołtysiak: – Zgadza się, wtedy właśnie wykształcały się kierunki rozwoju technicznego, które do dzisiaj kojarzymy i łączymy z pojęciem nowoczesnego stylu życia. W ten okres wpisuje się secesja jako nowość wykorzystująca idący postęp techniczny wykorzystując dla swojego nurtu. Wracając do „rewolucji przemysłowej, wszechstronność i zasięg rozwoju był wprost oszołamiający – od żarówki po wojnę domową, od wiecznego pióra po powszechne prawo do głosowania, od telefonu do pierwszej międzynarodowej konferencji rozbrojeniowej. Wszystko nieomal co służyło niezwykłej koncentracji mieszkańców kuli ziemskiej w dużych miastach i wzrastającemu indywidualnemu zapotrzebowaniu na komfort życia, powstało w tych latach dynamicznego rozwoju ludzkiej cywilizacji.

Andrzej Goliński: – Miasta zaczynają w końcówce XIX wieku, swoim rozwojem przyciągać ludność skupioną wokół majątków wiejskich, oferując nowe źródła utrzymania.

 Grzegorz Sołtysiak: – W tym okresie następuje wielka migracja ludności w ówczesnych granicach wielkich mocarstw, niekiedy przechodząc w wielkie fale emigracyjne na inne kontynenty.  Z faktem tym wiązał się błyskawiczny rozwój komunikacji i środków przekazu informacji. Kolej staje się nieodzowna, a pod koniec wieku potrzeba szybkiego poruszania się i przemieszczania na spore odległości, doprowadziło to do nowych wynalazków, udoskonaleniu starych i błyskawicznego  wdrażania jednych jak i drugich w życie – od motocykla i automobilu do pierwszych samolotów. W tym czasie zauważalny jest rozkwit kolejnego fenomenu socjalnego – międzynarodowej opinii publicznej, której potężnym orężem okazało się dziennikarstwo. Jego rozkwit i powiązania z grupami interesu i polityką prowadziły ku nieznanym dotychczas formom agitacji czy wprost walki ideologicznej.

Andrzej Goliński: – No dobrze, to przyspieszenie musi mieć wpływ na ówczesnego człowieka.

Grzegorz Sołtysiak: – Tak, człowiek ówczesny, niezależnie od przynależności grupowej, warstwowej czy innej socjalnej, odczuwał intensywne przyspieszenie tempa życia, zarówno w sensie fizycznym jak i psychicznym. Niesamowicie skomplikowana i jakby samoistnie rozrastająca się działalność całych narodów, grup społecznych i jednostek, pobudza ówcześnie nowatorską ideologią kapitalistycznej wolnej konkurencji, znalazła swe odbicie na modnych wówczas wystawach światowych. Wystawy te organizowane od 1851 najpierw w Londynie, a późniejszych latach w najbardziej rozwiniętych krajach ówczesnego świata, były przeglądami osiągnięć a jednocześnie stanowiły sensację odpowiadającą mentalności człowieka końca dziewiętnastego wieku.

Andrzej Goliński: – Budownictwo wystawowe powinno mieć odrębny styl od stosowanego w architekturze miast powinno się wyróżniać, lekkością i stylem.

Grzegorz Sołtysiak: – Układy architektoniczne budowane przy tej okazji zarysowały wyraziście negatywne strony budownictwa eklektycznego, nieprzystającego formą do wyrażenia nowoczesności nadchodzących czasów. Inaczej mówiąc , być może jedynym pozytywnym rezultatem wielkich wystaw były budowle użytkowe ze szkła i stali jak londyński Cristal Palace Pxtona, czy Hala Maszyn F. Duterta i V. Contamina z wystawy paryskiej w 1899 roku, a zwłaszcza legendarna  Wieża Eiffla z tegoż roku zbudowana przy tej samej okazji. Tego typu tęsknotę XIX-go stulecia do własnego stylu architektonicznego.

Andrzej Goliński: – A, czy wielkie formy pojawiającego się stylu, miały mniejsze realizacje dla pojedynczego człowieka ?

Grzegorz Sołtysiak: –  Oczywiście były takie realizacje. Zjawiskiem będącym zwiastunem realizacji marzenia pokolenia końca wieku, był prywatny dom inżyniera E. Tassela, wybudowany w Brukseli przez belgijskiego architekta Victora Hortę. Jego fasada była jeszcze symetryczna, jednak wielkie okna i szeroko sklepiony środkowy rozalit zwracał uwagę na stylową skłonność do wyolbrzymiania poszczególnych budowli, nadawało to całości pewien wewnętrzny ruchowy impuls.

Andrzej Goliński: – Budowla jest znana z całkiem innej realizacji.

Grzegorz Sołtysiak: – Tak, mamy tu wręcz pierwszą jaskółkę nadchodzących zmian. Dotyczy to wnętrza budowli, a dokładniej, klatki schodowej i jej dekoracji. Delikatna, żelazna kolumna nośna, przypominająca pnącze, rozrastała się po ścianach po ścianach i poręczach do rozmiarów wprost porażających, zmieniając klatkę schodową w królestwo metalowej przyrody. Pierwsze te przejawy nowego stylu nastąpiły więc w dekoracji architektonicznej i było to zgodne z dotychczasowymi poglądami na estetyczną stronę budownictwa. Ornamentyka uwolniona od dotychczasowych wzorów zainspirowała się naturalizmem. Powstała nowa kombinacja, nowa wartość plastyczna, której główny element wiążący nabrał charakteru lirycznie miękkiego i rytmicznie giętkiego ciągu.

Andrzej Goliński: –  Czyli mamy tu przykład połączenia fantazji architekta z zamożnym inwestorem oczekującego realizacji nie szablonowej, wyróżniającej się od dotychczasowych trendów, wyprzedzającej ducha czasu.

Grzegorz Sołtysiak: – Zgadza się, Victor Horta projektując wszelkie detale w takiej skali i z takim rozmachem, nie przypuszczał że daje podstawę na rozwinięcie się tego zamysłu w osobny styl, zyskując nie tylko  pełne poparcie finansowe, ale także moralne w nowych kręgach odbiorców wywodzących się liberalno-socjalizującej, zamożnej, młodej inteligencji. Dziś można stwierdzić, że był prawdopodobnie pierwszy oddech nowego ruch, choć jak twierdzą inni znawcy, nie jedyny.

Andrzej Goliński: –  Secesja, nabiera także „narodowości”, mając swoje centra niezależnie od położenia geograficznego.

Grzegorz Sołtysiak: – Około 1890-go roku secesja „wybucha” niezależnie od siebie w wielu ośrodkach – w Londynie i Chicago, w Barcelonie i w Brukseli – w zawrotnym tempie rozprzestrzeniając się po sporych obszarach naszej planety. Art. Noveau staje się stylem wielkich magazynów mody jak „Old England” P. Santeny w Brukseli ( 1899), jest wyznacznikiem nowych hal targowych, hoteli, restauracji, dworców kolejowych czy budowli reprezentacyjnych.

Andrzej Goliński: –  Architekci różnych narodowości w swoich realizacjach czerpią z wspólnych wzorców, lecz ich ambicją jest wyróżnianie się własną wizją.

Grzegorz Sołtysiak: – Mimo wspólnych rysów międzynarodowych, styl stopniowo wyłaniał narodowe warianty. Według Stephana Tschudi Madsena były one tylko do pewnego stopnia uwarunkowane cechami narodowymi.

Andrzej Goliński: –  Jak wiemy historyk ten dopatrzył się czterech różnych postaci stylu, każdy odmienny dla kultury w jakiej powstawał.

Grzegorz Sołtysiak: – Zgadza się, pierwszą formą,  jest abstrakcyjno-symboliczno-strukturalna koncepcja stylu, rozkwitła najbardziej w zasięgu kultury francusko-belgijskiej. Tutaj formy naturalne ulegają najdalej idącym przekształceniom a motywy niezmiernie giętkich i dynamicznych. Typowe dla tego stylu jest podrzędne znaczenie tworzywa, przy podkreślaniu podstawowego kształtu przedmiotu za pomocą wiązki linii wybiegających z reguły z punktów centralnych, podobnie jak nerwy w systemie organicznym.

Andrzej Goliński: –  Czyli, linearny przejaw dekoracyjny. Secesja czerpie także z natury powielając na swój sposób elementy roślinne.

Grzegorz Sołtysiak: –  Oczywiście, bez czerpania z natury nie było by następnej formy francuskiego i włoskiego stylu kwiatowego, zainspirowanego elementami roślinnymi, kładącymi nacisk na to co rośnie i na to, co organiczne. Tę formę Art. Nouvau zapoczątkował w Nancy na przełomie wieków Emile Galle, przygotowując na wystawę paryską w 1900 roku intarsjowany stolik. Podstawę jego tworzą falujące i płynne motywy kwiatów. Na blacie znajduje się   inskrypcja  odzwierciedlająca tendencję symboliczną i literacką jego twórczości. Natura, zwłaszcza w odmianie kwiatowo-roślinnej była najbogatszym źródłem inspiracji i jedynie poprzez odtwarzanie tego co organicznie można było z tej krynicy korzystać i kreować własne wartości. Nigdzie poza pracownią Gallego nie szafowano tak hojnie motywem kwiatu. Nad drzwiami do pracowni wisiało motto: „Korzenie nasze są w głębi lasów-nad brzegami strumieni, we mchach”. We Włoszech secesja także zmierzała w kierunku kwiatowej odmiany stylu, jednak bez tak silnego nacisku na strukturę.

Andrzej Goliński: – Mamy też styl, który ugruntował się na Wyspach Brytyjskich. Styl ten był bardziej widoczny odmiennością od kontynentalnego.

Grzegorz Sołtysiak: – Zgadza się, lecz ten styl jest przyjęty jako kolejna forma stylu, która jest wyrazem koncepcji linearnej dwuwymiarowej i literacko-symbolicznej. Widoczne jest to szczególnie w szkockim Glasgow, w ugrupowaniu skupionym wokół Ch. R. Mackintosha. Jedną z fundamentalnych dekoracyjnych zasad tej szkoły, a nawet artystycznym punktem wyjścia, była wartość dekoracyjna linii. Równie jednak ważne było dążenie do uzyskania napiętej, lecz i zarazem wytwornej formy. Przykładem wyrafinowanego wnętrz jest zaprojektowana przez artystę herbaciarnia Projekt powstał w latach 1903-1904. Dekoracje są linearne i całkowicie dwuwymiarowe, detale ornamentalne przypominają stylizowane paki otaczające wiotką postać kobiecą otoczoną draperią i obramowaną ornamentem o wzorze linearnym. Ornamenty te można zrozumieć głębiej, jeśli potraktować je jako symbole związane z życiem i wzrostem. Wszystko podporządkowano jasnym, dekoracyjnym regułom, nie ma tam dążenia do uzyskania efektu głębi czy iluzji.

Andrzej Goliński: – Mamy też do czynienia z istotą rytmu innego niż reszta Europy.

Grzegorz Sołtysiak: – Można tak to przyjąć. Za istotę różnicy secesyjnego rytmu po obu stronach Kanału La Manche przyjęto, prócz motywów, dynamikę kreski, podkreślającą temperaturę wizualną. Rytm francuski jest pełnym ognia i energii rytmem batuty, angielski zaś z Glasgow, rytmem miękkim, gdzie krzywizny spływają jak po łagodnym zboczu i gdzie linia subtelniej wygięta jest też dla kontrastu dłuższa. We wszystkich tych trzech aspektach stylu dobrze zrównoważona asymetria jest celem samym w sobie.

Andrzej Goliński: – Secesja na terenie Europy środkowej też miała własne koncepcje mocno wyróżniającej się od reszty kontynentu.

Grzegorz Sołtysiak: – Tak, te wyróżniające się koncepcje przyjęto jako kolejną formę stylu. Forma geometryczno-konstrukcyjna, wyłoniła się głównie w Austrii i Niemczech, choć i tam dostrzec można tendencje abstrakcyjno-strukturalne czy kwiatowe w wersji Jungend. Centralnym filarem tej koncepcji jest przykład twórczości Henry van de Velde, który stworzył coś na kształt secesyjnego konstruktywizmu, szczodrze posługując się łukowatymi elementami w formie przypór i motywami prostoliniowymi. Przeciwnie niż w abstrakcyjnej i strukturalnej odmianie secesji, ornament solidnie związany jest z powierzchnią. W swojej wersji geometrycznej przybrał obsesyjne kształty koła i kwadratu, w swej austriackiej wersji najbardziej zbliżając się do granic konstruktywizmu. Symboliczny sens przestał mieć znaczenie.

Andrzej Goliński: – Czyli mamy do czynienia z ewolucją w ornamentyce.

Grzegorz Sołtysiak: – Ornamentyka w dalszych koncepcjach nie tylko urbanistycznych, dochodzi do uproszeń. Rośliny już nie rosły a pąk zastąpiono kwiatem. Zatraca się dążenie do osiągnięcia spoistej zwartości, w której każdy element stapia się z następnym. Tendencja ta nie jest charakterystyczna jedynie dla Austrii czy Niemczech, znaleźć ją można marginalnie również w pracach G. Serruer-Bovy’ego i Ch. R. Mackintosha.

C.D.N.