Po naszemu-po poznańsku

No i patrzcie, wiaruchna kochano,sóbota już kończy się.

A wiadoma że sóbota to wielka wygrana więc fyfram przeda

południa do tego państwowego wyciskacza piniuchów,

a nuż to mi się zgodnie te same cyferki ułożą co im.

Bierem już piknie wydrukowany blankiet z mojem cyframi

a tu wpada zdyszany Marian taki trochę dalszy sąsiad

z fyrtla. Marian weźta zabrezmuj przecia zdążysz.

Marian mi na to że teraz w telewizorni był ten od

tych wielgachnych zakupów dla chorych szkrabów,

co każdego roku w styczniu bejmy zbierają.

Szestanasty roczek gościówa w szpycnych binoklach

nawołuje aby pomóc wyręczać naszą służbę zdrowia,

która tyż już tyle samo latek przechodzi te swoją

reformę, co zadanie jest trudne i beza naszej

pomocy ani rusz. W Marianowej bani naszedł taki

pomysł aby wielgachną wygraną podzielta się z

dziatwą. Przecia ten z telewizorni to nie jakiś tam borus,

ale prawdziwy kapelmistrz wielgachnej orkiestry, co jak

zagra to wiaruchna takie bejmy sypnie że dla wszystkich

ale potrzebujących starcza. No i tu mi Marian dajta taką

prolęgatę na temat niesienia pomocy przeta orkiestra,

że mało co a moja to obiad w poduchy by schowała.

Zgodne to że Jeżol to ma dar aby Polak był w kupie do

działania jak cel jest potemu przyzwoity, a jeszcza

to i on się tłumaczy gdzieta te pieniuchy się podziwają.

Marian cicho siedzi po losowaniu czyli znów nie jego szczęśliwy

dzień, ale na taki cel jak go znam to też dychę rzuci trzeszczokom,

przynajmnie monopol odsapnie od jego cyferek.

Jędrula 2oo8 r.